Jak narodziła się we mnie Kobieca Przestrzeń Mocy
- Martita

- 6 sty
- 2 minut(y) czytania

Krótka notatka o mnie
Jeszcze rok temu przedstawiałam się jako poważna Pani Architekt, która lubi malować. Dziś mówię o sobie inaczej. Mówię: jestem artystką. I mówię to na serio.
Ten rok był dla mnie procesem powrotu do siebie. nie wydarzyło to się nagle, ale po cichu, konsekwentnie szłam drogą zdejmowania masek i przestałam się w końcu oszukiwać.
Jestem architektką z wykształcenia. Pracowałam w tym zawodzie i w jego pochodnych przez kilka lat. To doświadczenie dało mi ogromną wiedzę o formie, strukturze i odpowiedzialności. Ale prawda jest taka, że nigdy nie czułam się w nim w pełni swobodnie. Zupełnie inaczej było – i jest – gdy maluję.
Z perspektywy czasu widzę, że moja droga zawsze prowadziła przez różne środki wyrazu. Poznałam formę i kształt studiując architekturę. Poczułam kolor i dźwięk, malując i ucząc się w szkole muzycznej. Wyrwałam się ze schematu, mieszkając rok we Francji, gdzie poznałam zupełnie inny sposób patrzenia na życie. Kilka lat pracy w sprzedaży nauczyło mnie więcej o relacjach międzyludzkich, emocjach i wewnętrznych dylematach niż jakiekolwiek szkolenia.
Równolegle coraz ważniejszą częścią mojego życia stał się taniec. Taniec brzucha, który nauczył mnie czuć ciało od środka – jego miękkość, siłę i zdolności. To właśnie poprzez taniec zaczęłam naprawdę widzieć swoje ciało, przestałam je oceniać, a zaczęłam słuchać. Nauczyłam się wyrażać kobiecość ruchem, oswajać ją i kochać – nie jako formę do oglądania, ale jako żywe doświadczenie bycia w sobie.
A potem – jak grom z jasnego nieba – przyszły sny. Zaczęłam je rozumieć, czytać, zgłębiać ich język. To one zaprowadziły mnie do Tarota i pogłębiły mój sposób pracy z symbolami.
Tutaj jestem dzisiaj. Bardziej świadoma tego, kim jestem i jednocześnie wciąż w procesie poznawania siebie. Świadomość to jedno ale przeniesienie jej do świata 3D, do codziennego życia, decyzji i relacji – to zupełnie inna droga. Droga, na której wciąż się uczę funkcjonować.

Pracownia
Jedną z najpiękniejszych decyzji na tej drodze było założenie pracowni artystycznej. Przestrzeni, która od początku miała być żywa, prawdziwa i otwarta.
Na tej drodze spotkałam ludzi, którzy dodawali odwagi, sensu i światła. Poznałam słonecznego partnera w spełnianiu tego marzenia - Olę.
Ola inspiruje mnie za każdym razem swoją prawdziwością. Tym, jak jest Panią swojego życia i jak ucieleśnia to, co robi – w ruchu, w pracy z ciałem, w obecności.
Równolegle sama uczestniczyłam w wielu warsztatach, kręgach i wydarzeniach skupiających podobnie czujących ludzi. I coraz wyraźniej czułam, że chcę mieć takich ludzi wokół siebie częściej. Nie tylko od święta.

Dlaczego powstała Kobieca Przestrzeń Mocy
Z tej potrzeby narodziła się myśl o przestrzeni, która wychodzi naprzeciw realnym problemom współczesnego świata. Świata pełnego pseudo-duchowości, pseudo-mentorów i piedestałów.
Prawda jest o wiele prostsza. Wszyscy jesteśmy sobie równi. Nie potrzebujemy kolejnych autorytetów, które mówią nam, jacy mamy być. Potrzebujemy sensu. Potrzebujemy czucia. Potrzebujemy bezpieczeństwa.
Bezpiecznej przestrzeni, w której jesteśmy widziani i słyszani. W której mamy 100% prawo być indywidualną jednostką. Bez podporządkowywania się. Bez poprawiania siebie.
Kobieca Przestrzeń Mocy nie powstała po to, żeby kogokolwiek naprawiać. Powstała, żeby przypominać.
O ciele. O ruchu. O twórczości. O wspólnocie.
To przestrzeń dla kobiet w procesie takich jak ja. Dla tych, które chcą wracać do siebie – w swoim tempie.
Tak właśnie narodziła się Kobieca Przestrzeń Mocy. Nie jako projekt ale jako odpowiedź.
Martita.



Komentarze